Dj Deszczu Strugi - Hierarchia wartości
Tekst :
Hierarchia wartości, to bezustanny pościg
Ta płyta to nośnik, a bit to wojownik
Przekład przykazań na język prosty
Wprost z podświadomości, rozbij, po pierwsze
Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną
Jeden jest Bóg i w nim cała jedność
Nie będziesz brał jego imienia na daremno
Nie wzywaj go bezsensu, bo to tak jakbyś go przeklął
Pamiętaj aby dzień święty święcić
Lecz nie tylko od święta, zbierz rodzinę swą i dzieci
Czcij ojca swego i matkę swoją
Jacy by niebyli zrodzili cię jak owoc
Nie zabijaj, Bóg broni surowo
Nie odbieraj życia, bo nie wrócisz go na nowo
I nie cudzołóż, szanuj się człowieku
Bo nie znajdziesz leku sypiając z inną co wieczór
Po siódme nie kradnij, bo czasem trudno się postawić
Gdy się głód nie ciśnie to nie warto się łasić
Przeciw bli¬niemu swemu nie mów fałszywych świadectw
Oszczerstwo rani nawet najtwardszy pancerz
Nie pożądaj żony swego bli¬niego
On mógłby też pożądać twojej jak mówi przesąd
Ani nie myśl o żadnej rzeczy która jego jest
Chciwość to przecież bardzo ciężki grzech
[x2]
Klimaty z ulicy, narkotyki, interesy
Drogie lokale, beki, Mercedesy
Sprawy, wysyłane SMS y, różnicy
Zarabiane hajsy, nieznane z widzenia face y
W prasie napisanych znów, napisanych parę słów
Poszło parę głów, poszło o milion stów
Porachunki mafii, brud, trup nie oddany tu
Przedostali się przez jego próg
Brudnych pieniędzy zrzut, brudny głód
Tu nie żyje paser wielkim haustem
Haracz zdzierać jak plaster, w czarnych maskach zastęp
Do narkotyków łatwy dostęp, pełno tego
To zależy od potrzeb, kto jest bystry ten to dostrzeże
Hierarchia wartości, wielkie możliwości
W państwie mentalności, zawiści, zazdrości
Ości w tym gardle, pomyśl gościu
Ile to jest warte? tyle co spaść na parter
Przykład człowieka, który żył szczęśliwie
Rodzina, dom, kredyty spłacał uczciwie
Wygrał sporo hajsu w czarnym kolektywie
Lecz uśmiech miał na twarzy po raz ostatni
Nadszedł czas na spore wydatki
Dopadli go gdy wychodził z klatki
Biedak zastał małe dziecko, żonę zostawił
[x2]
Klimaty z ulicy, narkotyki, interesy
Drogie lokale, beki, Mercedesy
Sprawy, wysyłane SMS y, różnicy
Zarabiane hajsy, nieznane z widzenia face y
Kto wątpi w siebie długo nie pobiega
Podobnie marnie kończy ten kto temu ulega Dj Deszczu Strugi - Prosto
Tekst :
Prosto z ulicy hemp hemp gru gru
Wilku na osiedlu atakuje znów znów
Ziom, wieżdżam na twą bazę
Krusz już i roluj, ja czekam przy barze
Elo; Mówię prosto, wiesz teksty mam proste
To musi dotrzeć
Znasz te refreny bo są proste
Podwórka bloki, z tych dzielnic to płynie
Koncerty, płyty, proste ja tym żyję
Rap prosto ode mnie poznaj moje imię
Ten rap jest świerzy, tak jak ja jestem świerzy
Nie żyjesz tym ? weź to przezyj
Bez cukierkowej otoczki prosto z serca Polski
Warszawy i Warszawy serca śródmieścia
Mokotowa, ursynowa czy gdzieśtam ,skądśtam, prosto z serca do końca
Prosto do twojej bani, wybrani, sami, dźwiękami gramy
Rymami mijamy się ze standardami, mamy plany, spełniamy je
Proste, jest to głośne, choć nie jednem gul rośnie, proste że nie spocznę
Ref
Proste zauwazyć ten styl,
Prosto jest zrozumieć ten rym
Prosto poczuć w bani ten bit
Ale ciężko ogarnąć ci tyn syf
Prosto, tu kiermanie w twarz muzyka bucha
Prosto, chcesz do pluca dżojnta, łapię bucha
Prosto, niczym strzała leje się gorzała
Ja żyję 100 na 100, bile prosto plactwo
Znasz to chasło nieskomplikowane
Znasz ten rap bo nie zamulany
Reguły proste, dawno temu poznane
Mówię prosto, a dym przed ekranem
Masz tu hardcore niezgodny z planem
Gram to, gram w to, nie jestem psychofanem
Realne historie połączone gramem
Prostą technika jest tu zawijane
Proste, że wiem w którą stronę się kieruję
Gdy idę prosto, gdy wszystko jest po mojej myśli
Wtedy jest bosko non stop, wypełniam swoją misję ostro,
Pozdro dla wszystkich głośno
Wyciągam dłonie dla tych co sa po stronie naszej
Raczej odstąp ode mnie, jak masz inne zdanie
Won stąd chamy, tego za wszytko dont stop
Oto motto, prosto, tak po prostu z mostu
Ref x2
Proste zauwazyć ten styl,
Prosto jest zrozumieć ten rym
Prosto poczuć w bani ten bit
Ale ciężko ogarnąć ci tyn syf
Bez make-upu tu masz, wszyscy się wyreal brachu
Mówisz prosto w twarz i po strachu
Inaczej być nie może wśród przyjaciól
Elo, fifty fity Elo, pół na pół
Proste, żar bucha dla ciebie posłuchaj
Bity, tryn-Klub, dżojnt, łap bucha
Wokół siwy dym i moi ludzie ze mną
Prawdziwy hiphop to jest to na pewno
Później tylko jedno, wal tutaj prosto drzwiami
Hemp gru i reszta bandy z blokowisk Warszawy
Recepta też jest prosta, radzę ja – coś rób
Nie zawsze ci pomoże, te kilka prostych słów
Proste, że prosto podążam non-stop
często pod prąd by minąć kłopot
Ty slyszysz mordo, szukam tego dobra
Ja mówię prosto, prawda brzmi ostro
Prawda to prawda od bardzo dawna
Wymaga chamstwa, nie chcemy kłamstwa
Po prostu wnioskuj, prosto po polsku
Jeśli jest proste to szybciej dotrze
Ref x2
Proste zauwazyć ten styl,
Prosto jest zrozumieć ten rym
Prosto poczuć w bani ten bit
Ale ciężko ogarnąć ci tyn syfDj Deszczu Strugi - Normalne chłopaki
Tekst :
(feat.Fred, Hudy, Pono, Jędker)
Elo Jędker, Hudy, Fred, Pono
Wychodzę z bloku, robię parę kroków
skręcam w tą co na ręce mam zegarek
nad nim tatuaży parę dalej prosto jeszcze chwilka
po lewej mijam klub zwany kiedyś Dolinka
dwieście kroków jeszcze i przejście słoneczne
zawsze jak padało jeździłem tutaj z Deszczem
po drugiej stronie bomba w górę
gdzie jeden trafi czwórę inny traci pięćset
Normalne chłopaki, nie żadne odmieńce
Elo Służewiec, wszyscy ręce w górę, jestem z wami
Jestem wygrzany, że hajem teraz mnie posłuchaj
nowa fucha na to SŁŻ grupa
zamiast wozić się odpocznij dzieciak posłuchaj
naturalnie nie tylko do celu po trupach
ojciec nauczyli mnie z bratem, że kapo chuj
razem z całym światem bym poszedł za Polskę w bój
gnój nie będzie rządził mną jakiś jebany więcej
Normalne chłopaki, nie żadne odmieńce
Tak, tak Służewiecka prawda
wjeżdża z bloków znów cała banda
normalka temperatura nie opadła
pomyliłeś się jeśli chciałbyś tu zarabiać
HC ten wkrótce coraz większe napięcie
zamkną dupy leszcze tak chcę i nic więcej
jeżeli o nas mówisz zapamiętaj - mów z sensem
Normalne chłopaki, nie żadne odmieńce
Co dzień odzywa się głód co znów zrywa jak cud
odżywam bym zrobić coś mógł jak pług wżynam się w próg
bym mógł go podnieś, bym mógł (bym mógł) być niezależnym
to Bóg tak chciał, że nasz cel stał się zbieżny
nie ja pierwszy ze Służeźni usiadłem do tych wierszy
Bóg nas zwierzchnik obdarzył też tym resztę dzielnic
byś mógł spełnić swoje sny, byś los wziął w swoje ręce
tak jak normalne chłopaki, nie żadne odmieńce
2006 Prosto Mixtape
na to stale patrzę, o tym piszę, to oczywiste
ziomek dla mnie rap to nie biznes
walczymy z systemem i z nami walczy system
wokół pełno tych co przeszkadzają
nie stać ich na więcej
nie wpadaj w paranoje a bądź na oriencie
kieruję się do przodu non-stop coraz prędzej
normalne chłopaki, nie żadne odmieńce
Jestem normalny czyli dla wielu inny
SŁŻ rap dzielnica przodownik dziedziny
czas na solo album Jędker - czas na prawdę
jak z WWA, WWO, ZIP na zawsze
papieski krzyż czy wyścigową trawkę
obdrapaną klatkę, mój dom, 13, graffiti
Czeczenię, Pekin szarość i nędzę
normalne chłopaki, nie żadne odmieńce